Mam na imię Kacper i mam 23 lata. Biegać zacząłem kilka lat pózniej po prawie 10 letniej przygodzie z piłką zakończoną urazem który wyeliminował mnie z grania na dłuższą metę. Na początku bieganie było dla mnie tylko formą rozruchu, jednak z czasem przyszła ochota na coś więcej. Po swoim pierwszym starcie na zawodach na 10 kilometrów odezwałem się do Wojtka z polecenia znajomego. Od tamtego czasu stało się to dla mnie rutyną oraz dobrą zabawą. Wojtek jest człowiekiem orkiestrą, od bycia super trenerem do osoby odpowiedzialnej za twój mental. Od kiedy zaczęliśmy współpracę moje wyniki znacznie się poprawiły, dla przykładu w bardzo krótkim okresie poprawiłem swój wynik na 5 km. Z 21;54 wybiegałem 19;49. Następnym etapem jest podejście do maratonu, a potem czas pokaże. Jednak na ten moment jestem pewny, że ta współpraca przyniesie jeszcze wiele świetnych wyników
Cześć, nazywam się Kuba i swoją biegową drogę rozpocząłem od… niechęci do biegania. Kiedyś naprawdę go nie lubiłem. Postanowiłem jednak zrobić coś wbrew sobie i wyznaczyłem cel: półmaraton w 2025 roku. Półmaratonu jeszcze nie przebiegłem, ale za chwilę czeka mnie pierwszy maraton😂 Bieganie totalnie mnie pochłonęło. Ogromną rolę odegrała w tym współpraca z Wojtkiem. Odkąd zaczęliśmy trenować razem, każdy trening wyczekuję z ekscytacją i zaczynam z uśmiechem na twarzy (choć nie zawsze kończę go w takim samym stanie 😉). W zaledwie trzy miesiące poprawiliśmy wynik na 5 km z 19:46 na 18:11. To efekt przemyślanego, indywidualnie dopasowanego planu treningowego, Każda jednostka ma swój cel, a cały proces jest logiczny i oparty na realnych możliwościach. Pierwotnym planem na maraton był czas w granicach 3:30:00, aktualnie po 4 miesiącach treningów bliżej nam do 3:00:00. To chyba idealnie podsumowuje pracę jako wykonał Wojtek.
Mam na imię Tomek i swoją przygodę z bieganiem rozpocząłem w marcu 2024 roku. Początkowo były to luźne treningi, ale od sierpnia zacząłem biegać systematycznie, opierając się na planach treningowych – moim celem było ukończenie pierwszego półmaratonu. W maju 2025 dołączyłem do grona podopiecznych Wojtka i szybko przekonałem się, jak wiele daje współpraca z trenerem. W ciągu kilku miesięcy udało mi się poprawić dwie ważne życiówki – na 10 km z 45:14 na 40:50 oraz w półmaratonie z 1:42:03 na 1:29:03. To dla mnie niewyobrażalny progres, bo jeszcze niedawno nie sądziłem, że taki wynik uda się osiągnąć w ciągu najbliższych dwóch lat. To dla mnie dowód, że dobrze dobrane treningi, analiza i wsparcie naprawdę robią różnicę. To dopiero początek, ale z takim wsparciem wiem, że stać mnie na jeszcze więcej.
Zanim PESEL weźmie górę – jak odnaleźć trenera, który uwierzy w ciebie bardziej niż ty sam!*
Nie wiem, czy wiecie, ale życie po pięćdziesiątce potrafi być jak stary, zardzewiały rower – niby jeszcze jedzie, ale każdy podjazd to wyzwanie, a o „prędkości” lepiej nie wspominać. Trzy lata temu, kiedy siódma fala kryzysu średniego zaczęła pukać mi do drzwi (albo raczej siódma fałdka na brzuchu nie pozwalała w spokoju zawiązać sznurowadeł), postanowiłem, że nie dam się starości... i wstałem z kanapy!
Postawiłem na bieganie – sport, który nie wymaga niczego poza parą butów i samozaparciem. I tak, po dwóch latach dłubałem sobie w okolicy 4 godzin w maratonie i byłem całkiem z tego wyniku zadowolony. Ale czułem, że da się więcej, że ten „motor” pod maską ma potencjał, tylko brakuje dobrego mechanika.
Wojtek – więcej niż trener, prawdziwy alchemik biegania*
I wtedy na mojej drodze stanął Wojtek. Postanowiłem zaryzykować i zaufać mu na odległość. Bardzo szybko zrozumiałem, że to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Kiedy opowiadałem mu o moich celach i obawach, nie patrzył na mnie jak na 56-letniego dziadka, który marzy o rzeczach niemożliwych. On widział we mnie zawodnika i zafundował mi trening, nie wzięty z szablonu, a uszyty dokadnie na miarę - moich możliwości, umiejętności i chęci 😉. Każdy plan był dopracowany w najmniejszym szczególe, a ja z miesiąca na miesiąc czułem, że staję się lżejszy i mocniejszy.
Wojtek to chodząca encyklopedia biegania, zwłaszcza tego w terenie. Jego wiedza poparta jest nie tylko dyplomem, ale przede wszystkim setkami kilometrów wybieganych w górach. On wie, co to zakwasy na stromym podbiegu, i rozumie, jak działa zmęczone ciało po długim zbiegu. Ale to, co wyróżnia go najbardziej, to podejście do człowieka. On nie tylko układa treningi, on jest mentorem i motywatorem, który nie pozwala ci zwątpić. Po prostu „kopie cię w tyłek”, ale robi to w tak delikatny sposób, że sam o to prosisz.
*Rekordy, które uwierają w kalendarzu, ale cieszą serce*
Kiedy patrzyłem na mój stary rekord na 10k – 48:04, myślałem, że to szczyt moich możliwości. Prawda jest taka, że po tych trzech miesiącach współpracy z Wojtkiem, mój zegarek pokazał 41:21! Prawie siedem minut szybciej! Aż sam nie mogłem w to uwierzyć. Ten czas był dla mnie jak dowód, że PESEL to tylko liczba. Liczy się to, co w głowie i sercu. Wojtek pokazał mi, że starość to stan umysłu, a nie data w dowodzie.
Wszystkim, którzy czują, że utknęli w martwym punkcie, albo tak jak ja, chcą pokazać, że wiek to tylko pretekst, polecam Wojtka. To trener, który uwierzy w ciebie bardziej niż ty sam i pomoże ci odkryć potencjał, o którego istnieniu nawet nie miałeś pojęcia.
Mam na imię Joanna, jestem mamą dwójki dzieci i na co dzień prowadzę studio fitness. Sport przeplatał się w moim życiu w zasadzie od kiedy pamiętam, ale był czysto amatorki i tzw. podwórkowy. Początkowo była fascynacja koszykówką, która trwała dość długo, póżniej szeroko rozumiany fitness. Bieganie pojawiło się po urodzeniu drugiego dziecka (rok 2018), początkowo było bieganie z wózkiem, w zasadzie truchtanie, a później już w pojedynkę lub za rowerkiem dziecięcym 🙂 Według planu zaczęłam trenować 4 lata temu, wcześniej było to bieganie tzw. spontaniczne. Od stycznia 2025 współpracuję z Wojtkiem. Jestem niesamowicie wdzięczna za to, że rozpisuje mi treningi i co bardzo ważne monitoruje treningi wykonane. To jest szalenie ważne, bo plany treningowe można znaleźć w Internecie, ale nikt do tej pory nie monitorował mnie tak świetnie jak Wojtek. Na podstawie analizy układa kolejny plan, plan skrojony na mnie, moje możliwości, moje cele! Już po miesiącu współpracy z WOJTKIEM nabiegałam życiówkę na półmaratonie w Wiązownej osiągając czas 1.28.01, który do tej pory był 1.29.03 (rok 2022) i to nastąpiło po tak krótkim okresie współpracy. Kolejny sukces to Maraton Rzym. Na niełatwej trasie nabiegałam 3.09.35. Chciałabym podkreślić jeszcze raz, że jestem bardzo wdzięczna za współpracę z Wojtkiem i bardzo polecam go jako trenera!!! Co możesz zyskać nawiązując współpracę:
Cześć, mam na imię Piotrek i mam 44 lata. Biegam od 6 lat, a trenuje bieganie od roku. Czy to jakaś różnica? Bardzo duża :) Samo bieganie sprawia dużo przyjemność, ale trenowanie sprawia, że czujesz mniejsze zmęczenie na lekkich biegach, masz zróżnicowane treningi, czyli brak nudy, wzmacniasz cały organizm czyli mniejsze ryzyko kontuzji. Dodatkowo stajesz się bardziej systematyczny i zorganizowany. Takim miłym dodatkiem, dla nie których ważnym, jest stały progres w wynikach. Pod okiem Wojtka trenuje od listopada 2024. Dość spontanicznie zapisałem się na trudny maraton w Rzymie i zdałem sobie sprawę, że sam nie dam rady się do tego przygotować. Od tego zaczęła się nasza współpraca :) Co się zmieniło w trakcie 5 miesięcy przygotowań? Najłatwiej będzie to pokazać w cyferkach. Życiówki; 5km z 21.42 na 19.33, 10km z 43.18 na nie biegłem, półmaraton z 1.42.12 na 1.32.34, maraton z 4.18.28 na 3.24.44. Co się nie zmieniło? Dalej mam czas dla rodziny, dla siebie i jestem w stanie pogodzić treningi z życiem osobistym. Co jeszcze zyskałem trenując u Wojtka? Przede wszystkim plan dopasowany do moich możliwości, moich celów, życia prywatnego i pracy. Stałe wsparcie merytoryczne i mentalne. Możliwość szybkiej konsultacji i analizy tego co poszło dobrze, a co źle. Ciekawe treningi, których często nie mogłem się doczekać :) Polecam :)
Moja przygoda z bieganiem jest bardzo krótka, w wieku 38 lat to niespełna rok. Wcześniejsze amatorskie przygody ze sportem nie dały mi tego co ten krótki czas z bieganiem. Z Wojtkiem znamy się dłuższy czas ze względu na więzi rodzinne. W zasadzie to on przejął mnie w październiku 2024 roku. Od tamtej pory pod jego okiem zacząłem powoli rozumieć sens biegania. Chociaż dziś osiągam czasy o których kiedyś wyłącznie marzyłem to wiem, że przede mną jeszcze sporo wyzwań i nauki. Dla mnie bieganie to walka z samym sobą, ale jednocześnie nie wyobrażam sobie dziś uprawiania tego jakże „łatwego sportu” bez opieki trenerskiej. Cześć to ja Michał, zupełnie ktoś inny niż rok temu. Zupełnie ktoś inny mentalnie, psychicznie i fizycznie.